
Ludzie przywiązują zbyt wielką wagę do rzeczy materialnych. Wydzierają się w niebogłosy, gdy tylko chcę sobie pomemłać tę wiszącą przy oknie szmatę. Powinni najpierw spróbować jakie to przyjemne!
Tydzień pierwszy polegał na próbach dogadania się z człowiekiem A i z człowiekiem B. Niestety, bez skutku. Ich miauczopodobne dźwięki były zabawne, ale z czasem coraz bardziej irytujące. Aż tu nagle …
Wielka biała wycieczka z człowiekiem A do paszczy lwa . Bez szczegółów lokomocyjnych- stres, koci dom mobilny, biało, biało biało, turkoczący korytarz z masą ludzkich nóg, znów biało i nowe kwiczące ludzkie paszcze. Wysiadka. Rozglądam się po nowej kociej przestrzeni, myślę sobie- gites, tamten dom był spoko, a ten jest jeszcze większy! No tak, ale nie cały dla mnie- okazało się, że mieszkają w nim bestie! Gruby kot Mafijny, zwany dla niepoznaki Minią i jego głupawy pomocnik Koń, zwany przez ludzi Psem. Człowiek A zachował zimną krew i szybko zabrał mnie od tych potworów. Niedługo po tym traumatycznym doświadczeniu wróciliśmy do DUŻEGO KOCIEGO DOMU nr I i niemal zapomniałem, że to wydarzyło się naprawdę, niestety nie na długo... Okazuje się że człowiek uważa to za punkt honoru bym integrował się z tym zwierzęcym pospólstwem i "odwiedzamy" większy koci dom całkiem często.
Wakacyjna przerwa nieubłaganie się kończy- wydoroślałem, dostaje jedzenie dla starych kotów smakuje tak samo jak to dla młodych ale ma nowsze bardziej interesujące opakowanie.
Zauważyłem że ludzie powoli zaczynają rozumieć co to znaczy KOT DOMOWY .
KOT domowy to na pewno nie kot który wychodzi na światło dzienne zewnętrzne- kilkakrotnie zostałem do tego zmuszany pomimo że darłem się wniebogłosy drapałem i wykonywałem ruchy epileptyczne w celu pozostania na miejscu… niestety… ostatni raz zabrali mnie do tzw. lasu. Gorąco wszędzie ta okropna trawa i ohydne tzw. motyle które niestety SĄ szybsze od najszybszego kota na świecie którym się czuję. Ostatnio jak ludzie wychodzą to chowam się by przypadkowo sobie o mnie nie przypomnieli. W wakacje zostałem też chwilowo adoptowany przez starsze wersje A i B znośni woleli się nie wychylać a ja jak zwykle królowałem … do zobaczenia na dniach.